Masz w skrzynce newsletterowy chłam czy coś lepszego?

Kogo nie wkurzają newslettery? Wszystkich – bez względu na to, czy z nich korzystają czy nie. Wokół tego zagadnienia urosła już cała gałąź marketingu zwana email marketingiem. Brzmi szumnie, ale od roznoszenia ulotek na Krakowskim Przedmieściu różni się tylko tym, że nie dostajesz reklamy bezpośrednio w łapę, a prosto w skrzynkę.

Jakie zabiegi stosują firmy, by newslettery nie budziły w użytkownikach odrazy? Przyjrzę się trikom, które mają sprawić, by subskrybent nigdy nie wypisał się z newslettera.

8 sposobów na to, by subskrybent zakochał się w newsletterze

1. Łatwe wypisanie się z newslettera – należy wyraźnie zaznaczyć tę możliwość na końcu wiadomości. Możliwość wyboru daje człowiekowi wolność. To od niego ma zależeć zawartość jego skrzynki. Tej wolności nie można mu odbierać. Choć to może wydawać się sprzeczne z celem, działa też na korzyść firmy. Jeśli regularnie oznaczasz mail jako spam, rośnie prawdopodobieństwo, że wkrótce sam zacznie trafiać do tego folderu nie tylko u Ciebie, ale i u innych subskrybentów. Dlatego firmie bardziej opłaca się umożliwić zdegustowanej osobie wypisanie się.

2. Piękny, czytelny design, pasujący do marki i grupy docelowej. Uwaga –  well-coded html is better than image heavy design. Jeśli firma stworzy layout, który będzie podobał się grupie docelowej, ma mniejsze szanse, by trafić do spamu. To szczególnie ważne dla sklepów internetowych i klubów zakupowych, które mają sprzedawać produkty. Jeśli zatem design mailingu zawiera w sobie zdjęcia produktów, powinny one być tak wkomponowane w całość, by generowały potrzebę posiadania.

3. Przyjazny ton. Idealny newsletter powinien budzić pozytywne emocje, być jak spotkanie z przyjacielem. Zwłaszcza te skierowane do kobiet. Ważne jest poczucie ciepła, dobrej energii, smaku. Dlatego często widujemy zdjęcia apetycznych owoców, ciepłych pledów i praktyczne porady „jak od przyjaciółki”. W prestiżowych mailingach sprzedażowych do panów będzie mniej przytulnie, ale równie inspirująco. Atmosferę podkręcą zdjęcia.

4. Wartościowy content. Umówmy się, wysyłanie listy dostępnych produktów nie jest wartościowe, jeśli nie jest wsparte kontekstem. To content (zdjęcia + tekst) powinien być na pierwszym miejscu, a nie sam fakt wysyłania newslettera. Jeśli firma nie jest w stanie codziennie oferować odbiorcy czegoś ciekawego, nie ma sensu wysyłać codziennego newslettera. Logiczne… Ale zastanówcie się, czy newslettery w Waszych skrzynkach zawsze są wartościowe? I don’t think so… Potwierdza to MarketingSherpa, Email Benchmark Survey, 2013, gdzie czytamy:

67% marketerów twierdzi, że wysyłanie wartościowej treści jest najważniejszym celem strategicznym email marketingu prowadzonego przez ich firmę.

Łatwo z tego wywnioskować, że co trzeci mailing, który dostajemy jest bezwartościowy i służy jedynie przypomnieniu nam o istnieniu danej firmy.

5. Możliwość dzielenia się contentem w social media. Jeśli firma wysyła naprawdę wartościowy content, powinna umożliwić subskrybentowi propagowanie go wśród znajomych. W otoczeniu zawodowym liczy się np. Linkedin (tematy biznesowe, profesjonalne), a w towarzyskim Facebook (tematy stylowe, społeczne, dotyczące sztuki, wydarzeń itp.). Jeśli w newsletterze są piękne zdjęcia powinna być też możliwość przypięcia ich na własną ścianę w Pintereście. W ten sposób firma może dać odbiorcom newslettera dodatkową korzyść z otrzymywania go.

6. Tekst, który można szybko przeskanować. Nie każdy ma czas przeczytać newsletter zdanie po zdaniu. Jeśli treść newslettera jest dłuższa, powinny znaleźć się w nim tzw. elementy szybkiego czytania, czyli nagłówki, leady, ciekawe wyimki z tekstu, podpisy pod zdjęciami. Jeśli uwaga czytelnika skupi się na którymkolwiek z nich, szansa na wypisanie się maleje.

gift-553144_12807. Nagrody za zaangażowanie. Jeśli firma segmentuje wysyłkę newslettera, powinna wiedzieć, kto go regularnie otwiera. I takim osobom powinna dawać nagrody. Taką nagrodą może być extra content, np. artykuł , ale też darmowy pdf z ciekawą treścią, rabat, przywilej darmowej dostawy, bezpłatna konsultacja z wybranym specjalistą itp. w zależności od branży.

8. Ustawienia newslettera. Każdy szanujący się system wysyłkowy powinien umożliwiać dopasowanie częstotliwości otrzymywania maili do potrzeb odbiorcy. Fajną opcją jest możliwość wyboru newslettera tygodniowego, miesięcznego, a nawet kwartalnego. Oczywiście każdy z nich powinien być przekrojowy – dotyczyć kilku najgorętszych tematów/produktów, które pojawiły się w newsletterach codziennych. Nie powinien być kopią codziennego. Dobrą praktyką jest też automatyczne dopasowanie wysyłki newslettera do „odpowiedzi” adresata. Jeśli system widzi, że dany adres nie otwiera kilku kolejnych maili przez dłuższy czas (np. miesiąc), powinien ograniczyć wysyłkę, najlepiej kilkustopniowo – na początku do 2/tyg., potem do 1/msc. Ruch w drugą stronę też powinien być stopniowy i uzależniony od reakcji odbiorcy.

Nr 1 to absolutny must have, który w znacznej mierze reguluje prawo. Pozostałe punkty są uznaniowe. Rzadko można spotkać firmę, której newsletter spełnia wszystkie. Dobrym standardem jest, gdy mailing trafia przynajmniej w trzy z nich.

Ja wypisałam się ze wszystkich newsletterów, które nie spełniają tego wymogu. Został jeden od SALESmanago. A w Waszych skrzynkach jest jakiś newsletter, na który warto się zapisać?