Komunikacyjne błędy firm technologicznych

Kilka uwag na temat komunikacyjnych błędów, które często popełniane są przez firmy technologiczne. Nie ukrywam, że są to te błędy, które mnie najbardziej denerwują, bo wykorzenienie ich wymaga minimum wysiłku i nakładów finansowych. To jedne z tych rzeczy, które są małe, ale mogą robić dużą różnicę. 

Zanim rozwinę temat, zaznaczam, że poprawienie tych wszystkich wtop to kwestia empatii, dobrej woli i odrobiny umiejętności językowych. Zrobi to nie tylko specjalista od PR, ale też bardziej rozgarnięty polonista, dziennikarz czy copywirter. Wystarczy go dobrze zbriefować… i sukces murowany.

Pułapka komunikacji B2B

Wyjście z założenia, że klient firmy technologicznej jest równie mądry, co jej pracownicy często ma się nijak do rzeczywistości. Przesadna profesjonalizacja języka zamyka go dla szerszej publiczności. Branża technologiczna jest trudna do pojęcia – niezrozumiałe terminy, tajemnicze trzyliterowe skróty, tłumaczenie ignotum per ignotum (łc., dosł. ‘nieznane przez nieznane’). Przecież osoby, które są decyzyjne nie zawsze są inżynierami w każdej dziedzinie. B2B (ang. Business to Business), zwłaszcza to sprzedające systemy EPR czy CRM, powinno być otwarte na małe przedsiębiorstwa z różnych branż. Uproszczenie komunikatów pozwoli złowić więcej, na tę samą sieć.

Pastwiska mowy trawy

Mowa trawa może i ładnie wygląda, ale w biznesie ma słabą siłę rażenia. Słabo świadczy o wiarygodności firmy.

Niektóre sformułowania są już przetarte jak dżinsy z lat 90-tych – nic nie wnoszą, tylko wkurzają odbiorcę. Niemal każda firma chwali się, że jest „dynamiczna”, „innowacyjna”, „elastyczna w stosunku do potrzeb klienta”, oferuje „najkorzystniejsze ścieżki optymalizacji biznesowej”. Fajnie… Tylko, co to znaczy w przypadku danego przedsiębiorstwa? Czasami lepiej posłużyć się przykładem, konkretem, listą podejmowanych działań niż kolejnym wymyślnym frazesem. Z mojego punktu widzenia są to zapychacze (bezwartościowa mowa trawa), które rozpychają content. Niby ma to wyglądać profesjonalnie, niby świadczyć o renomie, ale finalnie czytelnik nic się z tego nie dowiaduje, poza tym, że firma ma wysokie mniemanie o sobie. Ostatnio najbardziej ujęło mnie „dostarczamy rozwiązania potrzebne naszemu klientowi”… To dobrze, że nie dostarczają klientowi niepotrzebnych rozwiązań. Super firma.

Słaba pamięć o tym, co najważniejsze

Gdy już firma stoi po pas w mowie trawie, często z jej komunikacji znika to, co najważniejsze. Trudno odnaleźć informację, co tak naprawdę dana firma sprzedaje i z jakim problemem można się do niej zwrócić. A jeśli to jest niezrozumiałe, to wątpię czy pomaga sprzedaży. Najlepszy account okaże się zbędny, jeśli ktoś, kto wszedł na stronę www, zniechęcił się na wstępie i nawet nie zadzwonił, żeby się dopytać. Nie bez przyczyny, w e-commerce największą karierę robi pojęcie KONWERSJI. Strona www, ale też wiele innych kanałów komunikacji, powinno skupiać się na tym, żeby przyciągnąć klienta, dać mu do zrozumienia, w czym chce się mu pomóc i przekonać do podjęcia kontaktu. Tyle. Dalej pałeczkę przejmuje handlowiec.

Brak zdjęć

Na stronie firmy technologicznej, tak jak i na każdej innej, dobrze jest, gdy widać ludzi. CC BY alegriphotos.com

Niedawno w grafice stron karierę robiły wektory i modele 3D. Wygląda to nowocześnie, technologicznie, a czasami wręcz robotycznie. Jakby wszyscy zapomnieli o tym, że to LUDZIE podejmują decyzje zakupowe. Dlatego tak ważne są zdjęcia, pokazanie, że firma to przyjaźni profesjonaliści, którzy pomogą zrozumieć i rozwiązać dany problem. Dlaczego na okładkach czasopism najczęściej są ludzie? Bo kupującemu łatwiej się utożsamić z danym pismem. To, co działa w mediach, zwykle działa też w komunikacji biznesowej. Fajnie i autentycznie zostało to zaprezentowane na stronie firmy Netguru. Jeśli to zdjęcia ze stocka, to gratuluję doboru. Jeśli autentyczne, to gratuluję decyzji.

Suche social media 

Zamknięcie się tylko na swoim biznesowym podwórku w ogóle nie ma sensu z punktu widzenia takich mediów społecznościowych jak Facebook, Google+ czy Twitter. Jeśli firma zajmuję się nowoczesnymi technologiami, w jej social mediach mogą znaleźć się newsy i memy szeroko związane z branżą i wszelkimi ciekawymi innowacjami. Pakowanie na walla ogłoszeń o pracę jest ok, o ile zdarza się to raz na 30 postów. Jeśli firma intensywnie rekrutuje (duża rotacja, szybki rozwój) może warto do tych celów stworzyć osobny profil albo skorzystać z istniejących już profili, które pomagają znaleźć pracę w danej branży. Ograniczenie się tylko do tego, co robi dana firma (realizacje, oferty, promocje itd.), też nie jest lotne. Od social media firmy technologicznej oczekuję przede wszystkim wiedzy i rozrywki dopasowanej do fanpage’a.

Czy nie byłoby miło, gdyby zalajkowana firma technologiczna przedstawiła Ci Alphę 2? Nie jest ważne, że to nie ona stworzyła tego robota, ważne, że Ty wiesz o nim, dzięki niej 🙂

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s