Marketing automation, czyli anioł… a raczej robot stróż klientów

Fot. slideshare.net

Fot. slideshare.net

Marketing automation – co to jest? Internet jest pełen stron o tej tematyce, ale niewiele z nich mówi jasno, o co chodzi. Zaczęłam już nawet myśleć, że to jest po prostu na tyle szerokie hasło, że można w nim zmieścić pół świata współczesnego marketingu digitalowego. Jednak udało mi się wyłuskać kilka zasadniczych kwestii… Chyba mi się udało 🙂 Zobaczcie sami. 

Jak bardzo szeroka jest definicja? Bardzo!

Marketing automation to segment systemów informatycznych, służących do zarządzania marketingiem i sprzedażą.

– SALESmanago

Bez dodatkowych wstępów, przechodzę do tłumaczenia z języka Orków na polski. W celach dydaktycznych uprośćmy -> „segment systemów informatycznych” = ROBOT.

Po co powstał robot? Marketing automation powstał z potrzeby posiadania twardych danych, które zracjonalizują wydawanie kasy na marketing. Czyli klasycznie… Jeśli nie wiesz, o co chodzi, chodzi o pieniądze. Założenie jest proste – po co zarzucać miliony osób przekazem marketingowym, skoro można trafić tylko do tych, którzy naprawdę mogliby/chcieliby kupić dany produkt. Statystyki mówią, że tylko 2% z tych co chcieliby/mogliby jest gotowych do zakupów w momencie wejścia na stronę, reszcie potrzeba trochę dodatkowych bodźców. Automatyzacja marketingu kierowana jest i do jednych, i do drugich.

Co robi ten robot? Wyławia nas z oceanu innych użytkowników, śledzi i bada nasze reakcje. Jest zawodowym szpiegiem, który bada zachowania leadów i wpływa na nie tak, by doprowadzić do zakupu. Z innego punktu widzenia, można go nazwać aniołem stróżem, który czuwa nad klientem przez jego całe konsumenckie życie (bo także po dokonaniu zakupu). To taka (teoretycznie) niewidoczna gołym okiem obsługa klienta… a może bardziej urabianie klienta… Co kto lubi 🙂

Jak udaje mu się śledzić? Idzie krok w krok za człowiekiem po jego digitalowych śladach, czyli żre ciasteczka, odnotowuje kliknięcia, przejścia na stronę, czas spędzony na stronie, interakcje w social media, respons na reklamę AdWords, agreguje dane demograficzne i behawioralne pozyskane przy poszukiwaniu informacji na stronie, rejestracji (pozostawieniu adresu e-mail na stronie), a także przy zakupach.

Jak może wpłynąć na decyzję? Wysłaniem sprecyzowanego komunikatu marketingowego… Wyświetleniem odpowiedniej reklamy w spodziewanym lub niespodziewanym miejscu (remarketing,a  dokładniej Lead Nurturing z wykorzystaniem RTB), spersonalizowanym mailem, podaniem wskazówki, komunikatami typu call to action, przekierowaniem na inną stronę/landing page, prośbą o wysłanie sms/maila w celu uzyskania zniżki, zniżką specjalnie dla ciebie, propozycją spotkania ze sprzedawcą/handolwcem itp.

Fot. reachmarketing.com

Zgodnie z powyższą grafiką marketing automation odpowiada za automatyczne działania marketingowe, które mają: odszukać potencjalnego klienta, zwabić go w określone miejsce (najczęściej miejsce sprzedaży, blog firmowy, landong page itp.), dać odpowiednią dawkę wiedzy i zachęt i przekonać go do decyzji zakupowej. Fot. reachmarketing.com

Spektakle bez cenzury… Jeszcze bez cenzury

Dawno już nie pisałam o teatrach… Czas to nadrobić. W ostatnich miesiącach byłam na dwóch mocnych, kontrowersyjnych sztukach. Tak kontrowersyjnych, że minister Gliński dawno zakazałby ich wystawiania, gdyby wiedział, co się tam na scenie wyprawia. 

Pod koniec ubiegłego roku wybrałam się na „Skazę” do Syreny, a całkiem niedawno na „Białe małżeństwo” do Teatru Narodowego. Nie będę spojlerować – a nóż widelec ktoś się skusi na takie przeżycia. Napiszę tylko, że oba dramaty były przesiąknięte seksem i poważnymi problemami rodzinnymi. Były rozterki i kłamstwa… Erotyczne obrazy, dźwięki, podteksty, ruchy, słowa… Trochę golizny. Trochę dewiacji. Trochę Różewicza jakiego nie znamy… Ot, takie tam życie przeciętnego człowieka 😉

Miło było oglądać solidne aktorstwo w „Skazie” – Jacka Poniedziałka, w „Białym…” Olszówki, Zamachowskiego… i innych, bo tam wszyscy byli świetni. Nawet młodzieżówka pokazała niezły warsztat. W zasadzie nie ma na co narzekać. Nie ma czego hejtować i krytykować. Wyszłam z seansu wstrząśnięta, zmieszana, zaskoczona, zamyślona, rozbawiona i zasmucona jednocześnie. Ostrzegam, że to mocny koks. Jeśli ktoś uwielbia klasyczne radosne komedie w 6.piętrze, lepiej niech tam nie idzie. Ja, mimo dość dobrego oswojenia z tego rodzaju sztukami, wyszłam bardzo patriotyczna – zaczerwieniona i biała jednocześnie.

A ileż było potem rozmów… Ileż pytań… Dobrze, że na obie sztuki poszłam z przyjaciółkami i mogłyśmy potem spuścić z ciebie trochę ciśnienia. Obawiam się, że te sztuki to nie jest dobry pomysł na pierwsza, drugą i trzecią randkę. Chyba, że chodzi o randki z prawdziwym, żywym, krwistym teatrem. Bo to nie były spektakle medium rare. Właśnie to lubię najbardziej w teatrze – moc przekazu. Nic jej nie dorówna. Żaden Hobbit, żaden Deadpool, a nawet żaden Macierewicz. Mocna sztuka bierze się z człowiekiem za bary, wchodzi do głowy, wymaga wysiłku interpretacyjnego, uwagi, myśli i słowa. Czasami nawet butelki wina tuż po. Polecam 🙂

Marketingowe trendy w 2016 roku

W 2016 roku ponoć nie będzie przełomów, w marketingu nie pojawi się nic nowego, a specjaliści będą się skupiać na podkręcaniu piłek, które dobrze znają. Heh. Gdyby było tak w którymkolwiek roku, w zasadzie moglibyśmy stać w miejscu i wykuwać mandale w kamiennych tablicach. Przejrzałam, co piszą mądrzy ludzie i wybrałam z tego to, co mnie osobiście najbardziej kręci i podnieca.

Content

Fakt faktem, nie odkryto tu niczego nowego, ale być może w końcu ktoś dostrzeże w tym wartość. Jaką? Pożyteczny kontent jest poszukiwany, daje rozpoznawalność, wyróżnia daną firmę/osobę z milionów innych, które wstawiają w media, co popadnie. Krótko mówiąc, dobry kontent potrafi chwycić za kark i przyprowadzić klienta pod drzwi. Jak go poznać? Najlepiej zbadać oczekiwania klientów i sprawdzić wyniki klikalności w testach A/B.

W kwestii kontentu ważny jest też story telling – bo dobrze opowiedziana historia przed wiekami dawała sławę bajarzowi, a dziś daje performance firmom. Wszyscy też pieją z zachwytu nad video marketingiem i innymi wizualnymi formami wyrazu (zdjęcia, animacje, interaktywne wykresy, ankiety itd.).

Video marketing jest coraz ważniejszy. Nakłady rosną!

Personalizacja

Uwaga, to może być szok dla wielu osób, personalizacja to nie tylko email zaczynający się od imienia klienta. To przede wszystkim wyjście naprzeciw konkretnym potrzebom. Klient ostatnio szukał na naszej stronie butów, wyślijmy mu specjalną ofertę na buty. Dostosujmy ofertę do jego potrzeb, zaproponujmy dodatkowe opcje, które pomogą podjąć decyzję zakupową. W wersji najprostszej chodzi po prostu o to, żeby podzielić bazę leadów według określonych kategorii (w zależności od potrzeb i grupy docelowej) pod względem płci, wieku, zainteresowań, aktywności, daty rejestracji, ostatniego zakupu itp.

Takie indywidualne podejście łączy się także z lepszym customer experience. Jeśli doświadczenie zakupowe jest dobre, klient chętniej wróci, chętniej poleci nas innym.

Interakcja

Statyczne formy są nudne. Wygrywają z nimi formaty typu video 360 stopni, interaktywne grafiki, które angażują człowieka, a wręcz opowiadają mu historię, quizy, które odpowiadają na pytania typu – kim jesteś człowieku, co lubisz, jaki masz styl, czego potrzebujesz, co musisz zmienić itd. Angażują także ankiety, w których oddaje się swój głos. Jednak uwaga, bo z punktu widzenia klienta bezczelnością jest taka sytuacja: ładuję sobie materiał na VOD TV, w tym czasie wyświetla się reklama interaktywna, a jakiekolwiek działanie wyrzuca mnie ze strony z video na landing page firmy. Obawiam się, że taka interakcja generuje tylko wkurzenie… a nie leady. Fajną opcją jest też tzw. rozszerzona rzeczywistość w parze. Mówiąc oględnie, rozszerzona rzeczywistość pozwala na interakcję, obejrzenie produktu ze wszystkich stron, umieszczenie go w rzeczywistym kontekście, bez faktycznego/fizycznego posiadania go. Obejrzyj filmik, zrozumiesz.

Rozszerzona rzeczywistość może współgrać także z okularami Google Cardboard czy z Oculus Rift.

Rewelacyjną formą interakcji są też tzw. digital assistants (np. Siri, Cortana). To swego rodzaju obsługa klienta wysunięta na linię frontu. Asystent pomoże zrozumieć stronę, przejść przez nią, poznając jej zasoby, odpowie na pytania lub po prostu wskaże to, co najważniejsze w korzystaniu z usług/produktów danej firmy.

Mobile

Zbudowanie strony responsywnej czy jej wersji mobilnej to już jest o wiele za mało, choć i to nadal dla wielu firm jest niedoścignionym ideałem. Rzadko się zdarza, żebym przechodziła z wyszukiwarki na interesujący landing page na smartfonie. Aplikacje podbijają świad iOsów i androidów. Każdy szanujący się sklep powinien mieć prostą w obsłudze aplikację. Tyczy się to tak samo shopping clubs, jak i przychodni lekarskich czy fryzjerów. Aplikacje mogą służyć do zakupów, poszukiwania inspiracji, rezerwacji, planowania, tworzenia i czego tylko chcesz. Jedynym ograniczeniem jest przeważnie programista. Co ciekawe, Google zmieniło swój algorytm wyszukiwania tak, by faworyzował strony z aplikacjami. Zmienił się też sposób wyświetlania reklam adwords – zniknął panel boczny (i tak dotąd nie wyświetlany na mobile’u z przyczyn technicznych).

 

8P, czyli marketing mix drogich hoteli | cz. 4

W poprzednich postach pisałam o 5 składnikach marketing mix 8P. Były to PERFORMANCE/skuteczność, PEDEGREE/dziedzictwo (zobacz tutaj) i PAUCITY/ograniczenie dostępu (zobacz tutaj), PERSONA, czyli osobowość marki oraz PUBLIC FIGURE – ambasador brandu (zobacz tutaj). Dzisiaj ostatnie trzy: PLACEMENT/miejsce, PUBLIC RELATIONS, PRICING/ceny.

PLACEMENT

Miejsce może być rozumiane dwojako:

  1. Gdzie kupujemy? W przypadku prestiżowych hoteli dotyczy to sposobu i miejsca rezerwacji (internet, telefon, polecenie), ale także lokalizacji hotelu, wystroju, serwisu concierge, wrażeń zmysłowych, których dostarcza pobyt w hotelu. To, w jaki sposób dochodzi do rezerwacji, potrafi zdecydować o komercyjnym sukcesie bądź porażce hotelu. System rezerwacji powinien być równie elegancki i bezproblemowy jak sam hotel. Zbyt długa ścieżka rezerwacji może zniechęcić tak samo skutecznie jak nieogarnięty concierge.
  2. Gdzie stykamy się z marką? Czyli miejsca, w których hotel się promuje, reklamuje. Luksusowe czasopisma i ich portale, imienne mailingi, pokazy mody, strona www hotelu, social media, wyścigi konne, domy aukcyjne itp. Dobrze jest nie rozmieniać się na drobne i zawsze współpracować tylko z mediami odpowiadającymi grupie docelowej. Dobrze, gdy hotel pojawia się w rankingach najlepszych hoteli – i tu nie ma na co czekać, trzeba zgłosić się do redakcji prowadzącej ranking i zorientować w temacie.

CNTPUBLIC RELATIONS

Mniejsze i większe wzmianki w mediach, wywiady z głównym menedżerem, eventy organizowane w hotelu (degustacje, panele, rozdania nagród, udostępnianie wnętrz do sesji zdjęciowych), reklama… Wszystko to powinno budować prestiż marki. Stawiać ją w kontekście luksusu i dobrych wrażeń. Świetną konotacją dla drogich hoteli jest moda – posiadanie kreacji znanych projektantów jest wyznacznikiem statusu, obracania się w wyższych sferach. Dla hotelu jest to okazja do zaprezentowania się przed grupą docelową.

Sesja z Kate Moss dla Vogue'a w Madrid’s Hotel Ritz to wyśmienity PR, a zarazem subtelna reklama hotelu.

Sesja z Kate Moss dla Vogue’a w Madrid’s Hotel Ritz to wyśmienity PR, a zarazem subtelna reklama hotelu.

Pokaz mody Paula Costelloe'a podczas London fashion week 2015 w Hotel Cafe Royal

Pokaz mody Paula Costelloe’a podczas London fashion week 2015 w Hotel Cafe Royal

Marketingiem i PR-em jest też umiejętność radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach. Negatywny komentarz na booking.com czy trip advisor potrafi popsuć dobrą opinię. Takich sytuacji nie można bagatelizować, tym bardziej że mają wpływ także na składnik PLACEMENTU. Prosty przepis na dobrą odpowiedź to: podziękowanie, przeproszenie, wyjaśnienie/naprawa sytuacji, zadośćuczynienie, a to wszystko w aksamitnym sosie pokory.

Trzeba też pamiętać o prośbie o feedback. Czasami goście sami z siebie go nie dają. Może być to po prostu pytanie przy wymeldowaniu lub ankieta wysłana mailem tuż po wizycie w hotelu. Ważne, by dać do zrozumienia klientowi, że jego zdanie jest ważne i potrzebne dla utrzymania najwyższego standardu.

PRICING

Pozycjonowanie cenowe, tak jak już pisałam na początku (tutaj) musi być uzależnione od pozostałych składników marketingowego mixu. Nie można dyktować wysokiej ceny, nie mając pokrycia w warunkach. Nie mniej jednak cena musi być odpowiednio wysoka, a ewentualne rabaty niewielkie (max. -40% i to w wyjątkowych/pozasezonowych sytuacjach). Oczywiście prestiżowy hotel może brać udział w tzw. flash sales w podróżniczych klubach zakupowych. Ważne, by niezbyt często, nigdy z najwyższym możliwym rabatem, i w tych, które kojarzą się najbardziej ekskluzywnie np. Secret Escapes czy Voyage Prive.

Voyage Prive to klub zakupowy, w którym znajdują się oferty bardzo dobrych hoteli w interesujących cenach.

Voyage Prive to klub zakupowy, w którym znajdują się oferty bardzo dobrych hoteli w interesujących cenach.

8P, czyli marketing mix drogich hoteli | cz. 3

Bez zbędnych wstępów przechodzę do kolejnych punktów po PERFORMANCE/skuteczność, PEDEGREE/dziedzictwo (zobacz tutaj) i PAUCITY/ograniczenie dostępu (zobacz tutaj) z tajemniczego marketing mixu drogich marek. Tym razem czas na PERSONĘ, czyli osobowość marki oraz PUBLIC FIGURE – ambasador brandu.

PERSONA

Francuska klasyka w hotelu Chateau Impney w Wielkiej Brytanii.

Francuska klasyka w hotelu Chateau Impney w Wielkiej Brytanii.

Skandynawska prostota i przytulność w Hotel J Nacka Strand pod Sztokholmem.

Skandynawska prostota i przytulność w Hotel J Nacka Strand pod Sztokholmem.

Marka po to ma osobowość, by przyciagnąć określoną grupę docelową i zbudować trwałą relację z klientem. Patrząc na to bardzo powierzchownie, chodzi np. o identyfikację wizualną (logo, kolorystykę, czcionki).

 

W przypadku hoteli będzie to także określony wystrój wnętrza. Niektóre hotele szczycą się nowoczesnością, inne francuską klasyką, jeszcze inne skandynawskim minimalizmem. Ważne, by przekazywać dalej spójny komunikat o stylu.  Dobrze, gdy styl współgra z oczekiwaniami, ale też z  otoczeniem. Jeśli grupą docelową mają być turyści, dobrze jest pójść śladem hotelu J Nacka Strand pod Sztokholmem, który promuje skandynawski design. Mieszkające w nim osoby, mogą lepiej poznać charakter tej części świata, co niewątpliwie jest mocnym selling pointem oferty.

Osobowość marki hotelowej w dużej mierze może być też określona przez amenity, czyli czekające na gościa w pokoju fanty – kosmetyki, słodycze, trunki itp. Najlepiej renomowanej marki, w pięknej oprawie estetycznej, pasujące do pozostałych elementów budujących osobowość.

Persona w marketingu to także opis postaci, która należy do grupy docelowej – taki podręcznikowy klient, którego hotel chciałby gościć. Persona (w wersji podstawowej) powinna mieć określone zajęcie, wiek, status majątkowy oraz płeć. Mając ją, łatwiej tworzyć skuteczne komunikaty marketingowe. Np. personą hotelu, który zarabia na indywidualnych klientach biznesowych nie powinna być rodzina wielodzietna.

PUBLIC FIGURE

Osoba publiczna, która promuje markę hotelową, powinna być (tak jak i wszystko inne – niestety będzie to truizm) dobrze dobrana. Dobierając, należy zwrócić uwagę na to, czym się zajmuje, co zdecydowało o jej sukcesie, z czym się kojarzy, jakie emocje budzi, z jakimi wartościami się utożsamia. Jeśli hotel stawia na rodzinę, jego ambasadorem nie powinien być aktor, który słynie z rozlicznych romansów.

Co ma robić ambasador? Promować markę, uczestniczyć w jej działaniach marketingowych. W tak szerokiej definicji mieszczą się też osoby znane, które występują w kampaniach reklamowych marki. W branży hotelowej mistrzem jest Mandarin Oriental The Hotel Group, który promuje się poprzez sławnych gości. Są wśród nich Kevin Spacey, Lucy Liu, Morgan Freeman, Helen Mirren, Jane Seymour i wiele innych gwiazd. Każde z nich w krótkim wideo wypowiada się na wybrany przez siebie temat. Czasami wypowiadają się o hotelu, czasami nie. Ważne jest to, że tak inspirujące osoby w nim mieszkały i są jego fanami.

Wszystkie wywiady do obejrzenia tutaj 🙂


Kolejna, a zarazem ostatnia część 8P do podejrzenia tutaj <- kliknij.

8P, czyli marketing mix drogich hoteli | cz.2

We wcześniejszym poście pisałam o 2P z marketing mix 8P. Rozwinęłam PERFORMANCE i PEDEGREE (zobacz tutaj). Teraz przyszedł czas na kolejny punkt.

PAUCITY

Ograniczenie dostępu czyli ekskluzywność, klubowość, limitowane edycje. Wiadomo – to co najlepsze nie może być dostępne dla wszystkich, inaczej przestaje być najlepsze, a przynajmniej przestaje być poczytywane za takie. W przypadku prestiżowych hoteli, tak jak i wielu innych marek dostęp najczęściej ogranicza cena, przy czym w przypadku hoteli musi ona mieć pokrycie w doskonałym serwisie, restauracji serwującej wyśmienite posiłki, pięknych pokojach i apartamentach itd. Jeśli cena nie odzwierciedla standardu, hotel jest skazany na sromotną klęskę. Zwłaszcza że osób bogatych, które chciałyby spędzić czas w danym obiekcie, wcale nie jest tak dużo i jeśli nie zachęcą one zwoich znajomych… marny los.

Ashdown Park Hotel prowadzi swój Country Club w ramach którego za opłacany regularnie abonament (składki) klubowicze korzystają m.in. ze zniżek na nocleg i posiłki, z pola golfowego, basenu, siłowni, kortów, strefy SPA. Najtańsze członkostwo to £95.00 miesięcznie.

Ashdown Park Hotel prowadzi swój Country Club w ramach którego za opłacany regularnie abonament (składki) klubowicze korzystają m.in. ze zniżek na nocleg i posiłki, z pola golfowego, basenu, siłowni, kortów, strefy SPA. Najtańsze członkostwo to £95.00 miesięcznie.

Dodatkowo hotel może prowadzić np. tzw. Country Club – często są to hotele otoczone dużą ilością zieleni, z kortami i polem golfowym. Bywa, że dostęp do tych atrakcji mają tylko członkowie Country Clubu. Prowadzenie Caountry CLubu wiąże się z dodatkowym dochodem z tytułu składek członkowskich.

Hotel Shoreditch House oferuje klubowiczom m.in. podgrzewany basen z widokiem na londyńskie wierzowce.

Hotel Shoreditch House oferuje klubowiczom m.in. salę kinową oraz podgrzewany basen z widokiem na londyńskie wierzowce.

Jednak esencją paucity będą hotele klubowe, czyli dostępne tylko dla członków klubu. A żeby stać się ich członkiem należy złożyć aplikację lub zostać zaproszonym przez innego członka klubu. Przykładem może być ekskluzywny Shoreditch House, który udziela członkostwa nie tylko ze względu na stan konta, ale też „kreatywnego ducha”. Do klubu należą osoby z branży modowej, filmowej, muzycznej, medialnej itp. Do tej samej grupy należą też m.in. hotele Soho House.

Necker Belle to według Richarda Bransona idealne miejsce do wypoczynku na karaibskich wodach. Ten 32-metrowy katamaran to część jednej z najbardziej ekskluzywnych hotelowych kolekcji na świecie.

Necker Belle to według Richarda Bransona idealne miejsce do wypoczynku na karaibskich wodach. Ten 32-metrowy katamaran jest częścią jednej z najbardziej ekskluzywnych hotelowych kolekcji na świecie.

Do wyjaśnienia została jeszcze kwestia limitowanej edycji w stosunku do branży hotelowej. Można oczywiście wjechać tu z jakimiś limitowanymi kolekcjami mebli w pokoju i sztućców na stole w restauracji, ale to nie jest to. Sam hotel może należeć do limitowanej edycji. Tzn. na leżeć w takim miejscu na ziemi, gdzie nie powstanie żaden inny hotel – np. na małej prywatnej wyspie albo w średniowiecznym zamku (bo jak wiadomo ostatnio nie buduje się takich dużo 😉 ).

Limitowana edycja może zostać też stworzona przez kogoś, kto ma poważanie u grupy docelowej. Przykład Virgin Limited Edition – 9 lokalizacji (obiektów) wybranych przez Richarda Bransona, wśród nich katamaran Necker Belle. Inna świetna miejscówka to dom w Alpach, który na swojej stronie ma prawdopodobnie jedną z najbardziej wypasionych prezentacji w branży hotelowej. Zajrzyjcie tutaj.

Szwajcarski hotel The Lodge ma tylko 9 sypialni. 3 noce w najmniejszej to koszt około 28 tysięcy złotych.

Szwajcarski hotel The Lodge ma tylko 9 sypialni. 3 noce (nie można wynająć pokoju na krócej) w najmniejszej to koszt około 28 tysięcy złotych.


Tym optymistycznym akcentem kończę ten post i idę się biczować. Następne punkty są już tutaj.

8P, czyli marketing mix drogich hoteli | cz.1

Hotel jaki jest każdy widzi, ale gdy jest drogi, klient ma prawo oczekiwać odpowiedniego standardu. Jednak nie zawsze cena idzie w parze tylko i wyłącznie ze standardem. W cenie jest też 8P, czyli marketing mix prestiżowej marki. Gdzie go szukać? Jak budować markę premium w branży opartej na tym, że raz na jakiś czas ktoś musi wyspać się i najeść poza domem?

Na początek rozwinięcie 8P, które jest przypakowanym 4P (Product, Price, Place, Promotion).
8 P = Performance, Pedegree, Paucity, Persona, Placement, Public Figure, Pricing

PERFORMANCE

Na poziomie produktu chodzić będzie nie o tak oczywiste przyziemności jak sprawny serwis czy piękny wystrój, ale o innowacyjność, o otwarcie na najnowsze technologie. Np. trasa do pokoju wyświetla się na smartfonie (rozwiązanie w hotelu Blow Up Hall 50/50 „zamiast klucza goście otrzymują iPhone’a, który umożliwia odnalezienie pokoju i jego otwarcie”).

To także kwestia designu – bo nie wystarczy, żeby było pięknie. Ostatnio modny jest design łączący nowoczesność z historią. I tak hotel andel’s Łódź ma basen zrobiony z XIX-wiecznego zbiornika przeciwpożarowego, który stał obok fabryki – dziś hotelu. Design można podkręcić jako marketingowy atut także w przypadku obiektów historycznych, jak choćby warszawski Bristol, którego architektura to dzieło końca XIX wieku.

W performensie liczy się też emocjonalna konotacja. To, z czym kojarzy się dany hotel. To, z czym ma się kojarzyć włoski Cristallo Hotel Spa & Golf widać już po nazwie. Z kolei hotel Chelsea w Nowym Jorku kojarzyć się ma ze sztuką, artystami i przeżyciami estetycznymi, co widać nawet po hotelowym lobby. Nic w tym dziwnego, skoro mieszkały w nim takie sławy jak m.in.: Mark Twain, Stanley Kubrick, Bob Dylan, Sam Shepard, Janis Joplin, Tom Waits, Leonard Cohen czy Iggy Pop.

Lobby hotelu Chelsea w Nowym Jorku to zapowiedź wielu artystycznych doznań, które oferuje ten obiekt.

Lobby hotelu Chelsea w Nowym Jorku to zapowiedź wielu artystycznych doznań, które oferuje ten obiekt.

PEDEGREE

Dziedzictwo niejako przebiło się już we wcześniejszym punkcie przy obiektach głęboko osadzonych w historii. Jednak tutaj chodzi nie tylko o metrykę, ale także o postać legendarnego założyciela czy dyrektora. Tutaj sam nasuwa się przykład hotelu Waldorf-Astoria na Manhattanie, którego pierwszym właścicielem był William Waldorf Astor, brytyjski polityk i magnat prasowy. Dziś hotelem zarządza nie mniej znana w tej branży rodzina Hiltonów. Hotel ten gościł niemal wszystkich prezydentów USA, a nawet był przez pewien czas siedzibą Sekretariatu ONZ w Nowym Jorku. To jeden z nielicznych hoteli, który przez długie lata utrzymywał własną orkiestrę.

Hotel Waldorf Astoria to legenda Nowego Jorku. Choć hotel zmienił właściciela na Hiltona pozostał przy swojej nazwie-marce.

Hotel Waldorf Astoria to legenda Nowego Jorku. Choć hotel zmienił właściciela na Hiltona pozostał przy swojej nazwie-marce.

 

Swego rodzaju mistyczną otoczkę ma też Sofitel Victoria Hotel w Warszawie. To legenda PRL-owskich seriali i filmów od „07 zgłoś się” po „Misia”. Niestety dzisiaj ta otoczka nie kojarzy się najlepiej.


Kolejna część…o TUTAJ <- kliknij.